Adrian Jechowicz z Queer Solidarnie: Nie chcemy, by ludzie ulegali propagandzie sukcesu [WYWIAD]

961
views

Wojtek Łobodziński: Masz 20 lat i studiujesz chemię na Uniwersytecie Warszawskim. Jak to się stało, że zacząłeś być również aktywistą?

Adrian Jechowicz: Zaczęło się od protestów w sprawie ACTA. Pamiętam, że zakładałem wtedy grupy w Internecie, zwoływałem ludzi na protesty oraz zachęcałem do aktywizmu internetowego. Potem zacząłem chodzić na protesty antyrasistowskie, a na początku liceum wylądowałem w Ostrej Zieleni. Na Queer.pl zobaczyłem artykuł o wydarzeniu Płomień Nadziei, który organizowała Ostra Zieleń i po przeczytaniu programu wstąpiłem do organizacji z marszu. Nie byłem tam jakoś skrajnie aktywny, aczkolwiek w pewnym momencie stałem się sekretarzem ogólnopolskim i dzięki działalności tam zyskałem sporo wiedzy o ogólnoświatowym kapitalizmie oraz ekologii. Co po Ostrej Zieleni? Doszedł do władzy PiS. Wtedy też mocno się zaangażowałem. Najpierw chodziłem na pierwsze protesty w sprawie praw kobiet. Było tam mało ludzi, bo świadomość tego, co chce zrobić władza, była niska. W „międzyczasie” powstał KOD, lecz nawet na wstępie mnie nie przekonał. Chodziłem na ich większe protesty, ale bez jakiegoś przekonania. W grudniu 2016 roku wyszła sprawa masakry w Aleppo – zorganizowałem wydarzenie przed ambasadą Syrii. Cała akcja mocno się rozkręciła. Dwa dni później był 16 grudnia i pierwsza blokada sejmu. Pamiętam, że jak tam przyszedłem, w całym tym tłumie kodowców była mała grupka Obywateli RP. Stali już za pierwszą blokadą. Krzyczeli, że mamy prawo wejść do sejmu, że to nie jest czas na śpiewy i tańce. Ludzie ich ignorowali, ale w pewnym momencie zaczęliśmy nawoływać do przyłączenia się i doszło tak dużo ludzi, że udało się zablokować sejm. Po poznaniu Obywateli bardzo się nimi zainteresowałem i zacząłem chodzić na ich protesty, blokady, przeskakiwanie przez barierki. A przy tym na wszystkie dema antyrasistowskie, antyfaszystowskie i antyhomofobiczne. W sierpniu tego roku wraz ze znajomymi założyłem kolektyw Queer Solidarnie. Teraz skupiam się w dużej mierze na tym.

Dlaczego akurat „queer”, dlaczego „solidarnie”?

Większość społeczeństwa LGBT jest obecnie strasznie neoliberalna, a czasem nawet alt-right’owa. Często też wykluczająca czy obojętna na inne mniejszości. Dlatego nazwaliśmy się „queer”. A „solidarnie”, bo ważne są dla nas takie wartości, jak wolność społeczna, prawa człowieka i prawa pracownicze.

Skąd w grupie wzięły się takie poglądy, jakie są wasze historie?

Poznaliśmy się na protestach innych grup i w pewnym momencie staliśmy się ekipą znajomych, która pomimo tego, że chodzi na protesty środowisk w pobliżu centrum, to mimo wszystko ma poglądy lewicowe i należy do queer. Jesteśmy zawiedzeni i zawiedzione walką o wybiórcze prawa. Nie wierzymy również w kapitalizm, który prawa daje tylko tym, których na to stać.

A ty spotkałeś się z homofobią czy wyzyskiem?

Każdy w tym wieku, w którym teraz jestem, wkracza na rynek pracy i styka się z pracodawcami szukającymi osób z doświadczeniem i po studiach, najlepiej za nie więcej niż to, ile wynosi płaca minimalna. Wiele osób pracuje na czarno, bo nie mamy możliwości zatrudnienia, a przecież mamy potrzebę zarabiania pieniędzy, bo studia są darmowe tylko w teorii. Pracujemy dłużej niż 8 godzin i tak dalej. Z homofobią bywało różnie, trafiłem do liceum, które był bardzo otwarte, na szczęście. Ale na ulicy wielokrotnie bywałem zaczepiany, prowokowany. Ostatnio nawet przez człowieka z grupy pro-life – usłyszałem od niego, że homoseksualizm to choroba, ale powiedział też, że darwinizm to głupota, więc się nie przejmuję. Aczkolwiek wychowywałem się w dużym mieście. Znam liczne historie znajomych z mniejszych miast, wiosek i wsi, gdzie jest duże bezrobocie i taka też homofobia.

Jakie są twoje i wasze plany działania?

Na pewno chcemy wskazać potrzebę walki o prawa pracownicze, lokatorskie oraz kobiet w Polsce, pokazując osobom nieheteronormatywnym, że to też kwestie, które nas dotyczą. Też jesteśmy pracownikami i pracowniczkami, lokatorami i lokatorami. Nie chcemy, by ludzie ulegali propagandzie sukcesu. Chcemy przypomnieć, że ideologią wolności jest socjalizm, a nie neoliberalizm czy kapitalizm, które bazują na wyzysku. Działamy, aby ludzie zrozumieli, że mogą organizować się oddolnie ze swoimi znajomymi, że nie muszą być częściami ruchów masowych i kontekstualnych, by robić cokolwiek. Trzeba też w końcu pomyśleć nad działaniami, które nie są reaktywne, a pozytywne. Które nie są reakcją, a przedstawiają plan, wizje. Na zakończenie chcę powiedzieć, że na tegorocznym marszu antyfaszystowskim będziemy współtworzyć tęczowy blok. Niestety, w grupach LGBT+ na Facebooku łatwo zauważyć, że wiele osób nie jest świadome zagrożeń, jakie płyną z rozwoju radykalnie prawicowych kręgów. Myślę, że osoby queer muszą się pojawiać na takich wydarzeniach. W innym przypadku dojdzie do odebrania im tych nielicznych praw, które jeszcze mają.


zdjęcie: fanpage Queer Solidarnie, Marta Puczyńska
redagowała: Natalia Rojek

Współzałożyciel i redaktor gazety Opinia Bieżąca, współtwórca grupy Queer Solidarnie. Lewicowy aktywista, szczególnie związany z działalnością związkową i lokatorską. Studiuje filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Najbardziej interesuje się myślą postoperaistyczną i filozofią polityki.

PODZIEL SIĘ